Przyszła niepytana, wiatrem napędzona,
jakaż rozczochrana, jakaż zachmurzona...
Od świtu samego zrzuca z drzew ubrania,
czemu jej się spieszy, czemu je pogania?
Między konarami wiatr huczy, szaleje,
raz z nieba deszcz kropi, raz rzęsisty leje.
Z drzew liście spadają, drżące, przerażone,
że tak szybko przyszła, są takie zdziwione.
Myślały, że będą spadały powoli,
teraz one cierpią i mówią, że boli...
Przecież one czują, przecież one żyją,
też kochają słońce, jak my wodę piją.
Nam dają swą radość i nam życie dają,
taka jestem smutna - liście z drzew spadają...
23.09.2014r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
(obrazek z internetu)