Dziś jestem wzruszona
o żurawiach piszę.
Widzę je na niebie,
odgłosy ich słyszę.
Do nas one wiosną
"kluczem” powracają.
Włączyły swe trąbki,
pięknie nas witają.
Tchu mi brakowało
tak je podziwiałam.
„Płynęły” po niebie,
chusteczką machałam.
Ich lot jest podobny
do lotu bociana.
Mogę je podziwiać
od rana do rana.
Teraz już są u nas,
będą miały gody.
Połączą się w pary,
czekają na młodych.
Widzę hen pod lasem
ich taniec godowy.
Tak tańczą dostojnie
unosząc swe głowy.
Tak cudownie tańczą
aż mi dech zapiera.
Jak „Jezioro łabędzie”
„Bolero” - Ravela.
Żurawia wybranka
jest na całe życie,
wysiadyją jaja
potajemnie, skrycie.
Gdy nadchodzi jesień
w grupy się zwołują
i do ciepłych krajów
„kluczem” odlatują.
Dziś moje wzruszenie
dosięga zenitu.
W żurawim odlocie
jest tyle zachwytu.
Znów na pożegnanie
chusteczką machałam.
Już wtedy w dzieciństwie
żurawie kochałam.
Kochałam bociany
brodzące po stawie
i majestatycznie
lecące żurawie.
dn.16.06.2015r.
autor-Jadwiga Urszula Szczęśniak
(obr.pixabay)