Moja wieś rodzinna,
krajobraz mi znany.
Pamiętam w niej wszystko,
najbardziej bociany.
Klekoczące boćki na dachu sąsiada.
On przyleciał pierwszy
i gniazdo układał.
Potem swą wybrankę klekocąc przywitał.
Jaką miała podróż?...
też ją o to pytał.
Pytał ją o gniazdo, czy się jej podoba
a może potrzebna tu jakaś ozdoba?
Może chce odpocząć po długiej podróży?
Pokazał jej tęczę
dziś po wielkiej burzy.
Pokazał jej stawy i żabki na łące,
żurawie pod lasem, zachodzące słońce.
I pracę rolnika, który pole orze,
sarny na polanie, żagle na jeziorze.
Szybując pod niebem oglądali chmury,
patrzyli na gniazdo, podziwiali z góry.
A potem już wspólnie na jajach siedzieli.
Mieli dwójkę boćków z nimi odlecieli.
Przed wielką podróżą mieli wspólne loty,
uczyli ich latać, mieli wsi obloty.
I znów wielka podróż - podróż w świat daleki.
Przekroczą granice, góry, morza, rzeki.
I do dzisiaj słyszę ich gromkie klekanie,
gniazdo na stodole, jajek wysiadanie.
Pozostał w pamięci
krajobraz mi znany.
Pamiętam
tam wszystko,
najbardziej
- bociany.
dn.11.06.2015r.
autor-Jadwiga Urszula Szczęśniak
(zdj.pixabay)