Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie poezja. Pokaż wszystkie posty

Widzieliście gdzieś "Niedźwiedzia"?....



Widzieliście gdzieś  "niedźwiedzia",
który przy granicy siedział?
Choć nie jego jest granica,
on swe "pszczoły" tam przemycał.

Co chce robi z obcym krajem,
się do tego nie przyznaje.
Podobała mu się Wyspa?
sama już do niego przyszła!

Mu potrzeba więcej "miodu",
a on płynie mu ze wschodu.
Wciąż za mała mu "pasieka",
na południu "wielka rzeka".

A na wschodzie jego "pszczoły",
niszczą domy, niszczą szkoły
i przychodnie i ulice,
już wszystkiego tu nie zliczę...

"Ule"  biało-malowane,
wiezie "karmę" im nad ranem.
I nie czeka na granicy,
głośno kłamie, gromko krzyczy!

Ta "pasieka" jest "Niedźwiadka",
bo on to "Królowa Matka".
Boją wszyscy się "Niedźwiedzia",
on za blisko Krymu siedział.

Gdy granicę swą poszerzał,
....szkoda - nie napotkał  "Jeża"!
Świat do niego mówi: stój!
a on twierdzi: Krym był mój!

Nie pomyśli "Niedźwiedź Stary",
jakie w ludziach są ofiary?!

Niechaj zrobi coś Europa,
niech da porządnego "kopa"!
Miodu "Niedźwiedziowi" da
i nie "słoik" i nie dwa,

tylko trochę, tyci na dnie...
"Niedźwiedziowi" rubel spadnie.
Te działania, czy skuteczne?
Z nim być może niebezpiecznie!

Na takiego nie ma „bata”,
on po drodze wszystko zmiata.
A jak bardziej się rozjuszy,
to na innych też wyruszy.

"Niedźwiedź"  dzisiaj bez pamięci,
nawet kurek już zakręcił!
A jak przyjdzie mu do głowy
....i wystrzeli atomowy?

* "pszczoły" -- czytaj! - afrykańskie pszczoły

06.09.2014r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
        ( obrazek z intenetu )

Życie



Życiem się trzeba delektować,
z niego korzystać, rozkoszować,
czasami życie jest wyzwaniem,
czasem marzenie i czekaniem.

To nasze życie jest miłością,
wielką nadzieją i radością,
raz jest tragedią, raz przygodą,
raz wielką walką, raz nagrodą.

Czasami to są miłe chwile,
to uśmiech dziecka,to motylek.
To Twoje życie łap garściami,
ono jest przy nas i jest z nami.

dn. 11.09.2014r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
           (obrazek z internetu)

PODZIĘKOWANIE NASZEJ MAMIE

 


Dziękuję Mamusiu, że byłaś,
rodzinne ciepło nam stworzyłaś,
"płaszczem matczynym" otulałaś,
że całą siebie nam oddałaś.
Za Twoje noce nieprzespane,
za Twoje ręce spracowane...

Dziękuję Mamusiu, że byłaś
i własnym chlebem nas karmiłaś.

Uczyłaś nas już od kołyski,
jak kulturalnie jadać z miski,
mówić "dzień dobry",  "do widzenia",
jak, które słowo się odmienia
i jak czytałaś nam wierszyki
robiąc na ścianie "pajacyki".

Dziękuję Mamusiu, że byłaś,
pierwszych literek nauczyłaś.

Uczyłaś, jak zrywa się dmuchawce,
jak być ostrożnym na huśtawce,
jak zrobić z wełny rękawiczki,
jak przyszyć guzik do spódniczki,
i jak bezpiecznie zjeżdżać z górki,
tam niedaleko  - u "Pindurki".

Dziękuję Mamusiu, że byłaś,
pierwszej modlitwy nauczyłaś.

Uczyłaś jak się robi grządki,
jak w domu robi się porządki,
jak można zrobić pranie,
jak wyprasować ubranie,
jak się dokładnie myje szyby
i jak się zbiera grzyby.

Dziękuję Mamusiu, że byłaś,
że Ty nas życia nauczyłaś.



Jak kochać swoją siostrę, brata,
jak z latawcem po polu latać,
jak robi się rabatki
i jak się sieje kwiatki.

Dziękuję Mamusiu, że byłaś,
Ty nas miłości nauczyłaś.

Za Twoje smutki, za radości,
za ten codzienny znak miłości,
za Twoje troski, za Twoje łzy,
nas by nie było, gdyby nie Ty.

Dziękuję Mamusiu, że byłaś,
ślady na Ziemi zostawiłaś.

Że proste drogi nam wskazałaś,
a od dróg krętych ochraniałaś.
Teraz Cię nie ma, bo jesteś w Niebie,
ale my wciąż kochamy Ciebie.

Dziękuję Mamusiu, że byłaś
i dom bezpieczny nam stworzyłaś,
dziękuję Mamusiu, że żyłaś.



   Kochanej Mamusi - córka Ula
    dn.22.06.2008r.

autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
          (obrazki z internetu)

NIEPEWNOŚĆ NARODOWA

   


            Powiem - w dziwnym kraju żyję,
            nic się tutaj nie ukryje.
            W naszym Sejmie są cwaniacy,
            nie obchodzą ich Rodacy.


            Na nic w Sejmie ich Ustawy,
            w kraju bieda, brak poprawy.
            Jacyś smutni są Polacy,
            bez pieniędzy i bez pracy.


            Utracili już nadzieję
            i słuchają co się dzieje.
            Czy podwyżek nie przywieje?
            czy benzyna nie zdrożeje?


            Czy  nie podrożeją sery?
            w jakiej cenie komputery?
            I wędlina i ubranie,
            telewizor i mieszkanie.


            Czy nie pójdzie w górę woda,
            mleko, nabiał, ciepła woda.
            Jaka będzie cena chleba?
            jego wszystkim nam potrzeba.


           Czy nie pójdzie węgiel w górę,
           cena gazu i ogórek.
           Czy zapchamy  jakieś dziury
           hmm...dodatkiem do emerytury?


             Jakie drogie będą leki,
             refundacja i apteki.
             Co Minister Zdrowia zrobi,
             czy to wszystko dziś nadrobi?


             A, gdy będziesz bardzo chora
             co z wizytą u doktora,
             czy wypisze skierowanie,
             czy Ty "kosza" znów dostaniesz?


             A już kiedy załatwiłaś,
             to znów "klapa - nie zdążyłaś,
             ta wizyta "wielka ściema",
             bo numerków dawno nie ma.


             Bo już na początku roku,
             specjaliści mają spokój,
             tam nieliczni się dostali
             byli pierwsi, nie zaspali.


             A my mamy niezłe miny,
            znów się biedni nie leczymy.                                              
            Co to będzie w Nowym Roku,
            zaskoczenie, czy też spokój?


            Bo co roku taka moda,
            jak to zrobią - wielka szkoda!
            Znów zawiodą się Polacy,
            Rząd się pewnie wytłumaczy.


            A jak będą  znów wybory,
            Polak już nie będzie skory,
            bo jak teraz się zawiedzie,
            na wybory nie pojedzie.


            Już nie pójdą, nie pojadą,
            już nie będą szli gromadą.
            Polak już nie będzie głupi,
            Polak biedy już nie kupi!            


           A, gdy teraz będzie w biedzie,
           Polak z kraju znów wyjedzie,
           Może tam go ktoś doceni,
           jemu życie się odmieni.
  
            Niech wyjedzie tam gdzie trzeba,
            smaczniejszego szukać chleba!
            Bo nam wszystkim wstyd Rodacy,
            że są ręce - nie ma pracy!


01.01.2012r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak



Ps - 01.09.2013r.

Dziś Rocznica - Świat spokojny,
oby już nie było wojny!
Po Kongresie USA,
Syrii  czy nauczkę da?


Co to będzie, co się stanie?
Boją się już ci w Libanie.
Z Syrii ludzie wyjeżdżają,
swą granicę opuszczają.


Putin Syrii nadal broni,
mówi, że niewinni oni.
Spać nie mogę, wciąż się boję
- boję się o Państwo moje.

Gdy pomyślę - płynie łza
- ta za Sojusz z USA.
Czy nam bezpieczeństwo da
dziwny Sojusz z USA?


01.09.2013r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak

Moje spojrzenie na ks. Natanka


Chcesz dziś się pośmiać jak nigdy w świecie?
szukaj Natanka gdzieś w internecie!
Tam u Natanka wciąż coś się dzieje,
od niego nudą wcale nie wieje.

Warto posłuchać jego języka
i jego "jazdy bez przerywnika".
Są też ciekawe Natanka hity,
tylko wystrzelić je z satelity!

Sam on do Nieba telefonuje,
wszystkie papiery tam podpisuje.
On tam przy Bogu ma swego ducha,
dzwoni do niego i Boga słucha.
I swój światłowód ma wciąż otwarty,
gorąca linia to nie są żarty!

Po co komedie i kabarety,
po co nam żarty, inne podniety.
Bo u Natanka może są czarty,
nasz ksiądz Natanek dalej uparty.



Choć go masonem Dziwisz nazywa,
on wciąż nie słucha i nie przeżywa.
To co Natanek zrobił z kościoła,
jego postawa o pomstę woła!

Dalej w pustelni msze swe odprawia,
tam swoich wiernych słowem zabawia.
Choć został w prawach już zawieszony
wciąż za nim idą wiernych "ogony".

Pod jego bramę auta stawiają,
razem z Natankiem mszę odprawiają.
Są rejestracje z Gdańska, z Poznania,
tam jego wierny sam za nim gania.

I przyjeżdżają też z zagranicy,
nikogo nie ma z ich okolicy.
Chociaż się kościół jego wypiera,
ma swych wyznawców, nadal ich zbiera.

I go suspensa też nie przeraża,
on jest prorokiem swego ołtarza...
O wsi Grzechyni wszyscy gadają,
z księdzem Natankiem rady nie dają.

Na Boże Ciało sekta zjechała
i peleryny czerwone miała,
ponad sto osób chyba przybyło,
a od czerwieni aż się roiło.

Niech on się więcej z Bogiem nie łączy,
niech światłowody mu ktoś rozłączy,
niech już nie dzwoni do Pana Boga,
księże Natanku - nie tędy droga!

Niechaj telefon mu ktoś odbierze,
niech się nawróci, zmawia pacierze!
Może znów łączność z Bogiem dostanie,
niech Boga prosi o zmiłowanie!

Niech znów na nowo kazania głosi,
niech telefonu z sobą nie nosi.
Bo jak telefon z piekła dostanie,
znów będzie śmieszne jego kazanie.

Mógł tylko z piekła mieć telefony,
teraz tam diabeł siedzi wkurzony
i na telefon od niego czeka,
księże Natanku nie dzwoń - uciekaj!

Znów swoje ręce do Boga składaj
i nigdy z diabłem się już nie zadaj!

Wcale nie jestem Natanka fanka,
ale mi szkoda księdza Natanka!

 dn.08.09.2011r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak

Ps - 31.08.2013r.

Jam tam dwa lata nie zaglądała,
zaraz opiszę com przeczytała...

Kiedyś kaplica aż w szwach pękała,
teraz się wiernych garstka ostała.
Wierni się chyba już przestraszyli,
że w mszach Natanka uczestniczyli.

Kardynał Dziwisz pisał poważnie,
że rozgrzeszenia są tam nieważne,
że msze z Natankiem są świętokradzkie
i zrozumieli kto tu miał rację.

Grupa w czerwonych płaszczach  "stopniała",
jedna osoba tylko została.
Podobno byli na Jasnej Górze,
lecz tylko jeden człowiek w "purpurze".

Wiernych  "ogony"  już się urwały,
z  "pelerynami"  gdzieś odleciały.

Nadal Natanek mówi o diable
- w domowych kapciach wchodzi mu nagle...


i że ma ogon i ma kopyta,
już nie napiszę - koniec i kwita!

Ja się  tak boję jak o nim piszę,
że mi kopytem zniszczy klawisze!...

dn. 31.08.2013r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
            (obrazki z internetu)

CZY TO JUŻ KRYZYS?




Trzeba by zacząć tak od początku,
czy wszystko w rządach było w porządku?
Ten Najważniejszy sam płot przeskoczył,
ale po drodze też coś przeoczył.

Najgorsza bieda po PGR-ach,
po cóż im było wszystko zabierać?
Tam teraz tylko ludziska płaczą,
lepszego życia już nie zobaczą.

Ja już nie wierzę tym wszystkim rządom,
nie wierzę także też ich poglądom.
Bo ci co mogli to sprzedawali,
ten już nie może - nie są "na fali".

Sprzedali stocznie, huty sprzedali,
wszystkie fabryki posprzedawali.
Pozamykali wszystkie zakłady,
dziś pracy nie ma i nie ma rady.

Sobie półdarmo sprzedali ziemię,
teraz w niektórych hmm...rolnik drzemie,
jak nie na siebie - na matkę, syna,
dzisiaj się cieszy cała rodzina.

Nawet klerykom też się skapnęło,
my się dziwimy skąd im się wzięło?
Kościół jest teraz bardzo bogaty,
bo mają ziemię i "złote szaty".

Po moim ciele przechodzą ciarki,
bo do szpitali były przymiarki.
Teraz na razie się uciszyli,
na inną porę to odłożyli.

Nie mają teraz już co sprzedawać,
będą już tylko długi oddawać

i coraz nowsze wciąż zaciągają,
a biedny Naród otumaniają.

Dzisiaj jest biedny i jest bogaty,
tak jest naprawdę to nie są żarty.
My do bogatych nie należymy,
cóż mamy zrobić?...nic nie zrobimy!

Przyszedł już kryzys wielkimi krokami
i w grząskim błocie i z kaloszami.
Nam teraz wszystkim nic nie pomoże,
u nas już tylko może być gorzej.

Czy to już kryzys? - ja dawno wierzę,
chociaż nie było go na papierze,
że w Polsce kryzys, się nie mówiło,
u nas to fajnie, cudownie było....


Ten najważniejszy u nas księgowy,
tak kalkulował rok rachunkowy,
by o kryzysie nie było mowy.

Wszystko w rubryczkach tam się zgadzało,
po stronie "Winien" i "Ma" nic nie brakowało.
Ja w swoich wierszach o cud już wołam,
kocham Cię POLSKO, choć Tyś jest "GOŁA" !!!

dn.03.01.2012r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak 

Ps  -  30.08.2013r.
Widzicie datę kiedy to było?
nam już do dzisiaj długów przybyło.
W kraju to tylko hmm...biedą wieje,
z pustego w próżne nikt nie naleje!

Jeśli mówimy już o kryzysie,
teraz największy kryzys w PO-PiS-ie!
Wielkie wyścigi, wielkie sondaże,
a jak to będzie - życie pokaże!

Władza w ich głowach - wielkie szaleństwo!
Pytam co z nami - gdzie Społeczeństwo???

30.08.2013r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak

CIAŁO.....

hmm...wiele o ciele wiedzą panowie,
bo im kobiece wciąż ciało w głowie.
dla nich ponętne to opalone,
takie na plaży słońcem "spieczone".

Im wyobraźnia na pewno działa,
oni chcą wtedy młodszego ciała.
Bo to co obok tuż niego leży,
już go nie nęci, on szuka przeżyć...



I pani także na ciało patrzy,
czy ma bicepsy, chce go zobaczyć.
Czy rzeźba ciała jest odpowiednia,
z tyłu i z boku, część ciała przednia...

Pani na pana hmm...często zerka,
a przy okazji swego lusterka.
Bo się podoba tej pani pan,
a pan na plaży też nie jest sam...



O jednym ciele jam napisała,
innych nie będę już wymieniała,
bo nasze ciało jest najważniejsze
i o nim fajnie pisze się wierszem.

Szkoda, że lato szybko zleciało,
będzie przykryte ponętne ciało...
W oczach pozostał widok na plaży,
można o ciele tylko pomarzyć.

Dziś jeszcze ciepło -  więc wykorzystaj,
słońce na plaży i woda czysta.

dn.30.08.2013r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
            (obrazki z internetu)

CHIŃSKIE BUBLE


Cóż, że cena przystępna, kiedy towar skażony,
gdzie nie spojrzysz tam bubel przez chińczyków zrobiony.
Każda chińska łyżeczka zaraz w ręku się zgina,
a przepiękna miseczka zaraz pękać zaczyna.

Ten prześliczny kubeczek kupisz już wyszczerbiony,
a dziecinny samochód każdy jest uszkodzony.
A Polacy kupują, gnieżdżą stery rupieci,
bardzo często, gdy kupią, już wynoszą na śmieci.

Kupisz dziecku laleczkę w lalce jest melamina,
produkt to rakotwórczy, już on działać zaczyna...
Plastikowa kaczuszka jest z trującym ftalanem,
biorą  "cacka"  do rączki nasze Dzieci kochane.

Ale za to Chińczycy śmieci się pozbywają,
jak już są przetworzone, to je nam wysyłają.
Nam i całej Europie chińskich śmieci przybywa,
a Chińczykom cwaniakom ich śmietników ubywa.

Należałoby oddać piękne miski, zabawki,
wszystkie pluszowe misie i dziecięce huśtawki.
Niech swoimi bublami się Chińczycy zapchają,
i niech one tu do nas nigdy już nie wracają.

Polak wiele potrafi, Polak lepiej to zrobi,
więc dlaczego w swym kraju tu nie może zarobić?
Niech postawią fabryki i niech o ludzi dbają
i niech nasi Rodacy z zagranicy wracają!

Ps.

Od tych moich rozmyślań przeszły już cztery lata,
nic się w kraju nie zmienia hmm....zmieniła się data!
Nadal nasi Rodacy z kraju wciąż wyjeżdżają,
a Chińczycy - cwaniacy nadal buble sprzedają!

My będziemy cierpieli, wnuki i nasze dzieci,
Chiny ciągle przywożą przetworzone ich śmieci.
Czy tam do tych  "na górze" wcale to nie dociera?
Wiem - w ich głowach są kłótnie i partyjna kariera!

dn.19.01.2009r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
(obrazki z internetu)

"WYŚCIG SZCZURÓW"


Ma już "pakę", jest "chałupa",
jest kariera ta "po trupach",


 
dla rodziny nie ma czasu,
w domu wiele jest hałasu...


Po co dzieci, po co żona,
żeby była obrażona?
Jemu ciągle "kasy" mało,
i się pręży jego ciało...

Czy na sukces są skazani?..
ich kariera jest do bani!
Taki szybko się wypali,
biedny nie jest już na "fali"!

Wtedy lekarz mu potrzebny,
a w Kościele ten "wielebny",
jest przybity i jest "leń",
leży w łóżku cały dzień!

Nic go wtedy nie obchodzi,
i do pracy już nie chodzi,
bo drabina już spróchniała,
która przy nim mocno stała!

Przyszedł lepszy - mu ją wziął,
teraz on się będzie piął!

     

On kolegów już nie widzi,
za swe czyny się nie wstydzi!

I z  "letargu"  się nie budzi,
nie poznaje nawet ludzi...
I jest lepszy hmm...do czasu,
potem pójdzie też do lasu...

Że to sukces, że kariera,
jest nerwowy, to go zżera,
chociaż myślał, że jest lepszy,
znów nie wyszło,
znów coś "spieprzył"!

Nie miał czasu na rodzinę,
był mamusi tylko synem.
Po karierze syn zostaje,
lecz nie z dwoma
- z  "jednym jajem"!

Sytuacja jest napięta,
hmm...zostaje mamy renta!
Syn zostaje jej bez pracy,
mama wszystko mu wybaczy...

Nie ma żony, nie ma syna,
mama tylko mu rodzina.
Ale, kiedy nie ma mamy,
w jego oczach tylko plamy...

Przeżył zawał, jest zadyszka,
pozostała tylko "myszka"
i jest wózek, a nie "fura",
po co mu był "wyścig szczura"?!

dn. 03.09.2012r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
            (obrazki z internetu)

MOJE ODEJŚCIE ( z humorem)





Gdy odejdę hen w Niebiosa i na Ziemi mnie nie będzie,

pamiętajcie moje Dzieci, że ja będę z Wami wszędzie.





Będę u Was przy śniadaniu, przy obiedzie i kolacji,
będę z Wami moi mili, gdy będziecie w restauracji.

Będę z Wami nad jeziorem, gdy będziecie wszyscy w wodzie,
będę z Wami moje Dzieci podczas jazdy w samochodzie.


Będę z Wami w autobusie, w trolejbusie i w pociągu,
pozamykam wszystkie okna, by nie było tam przeciągów.
Będę z Wami w pracy, w kinie, na wycieczce w Argentynie.
Będę miała dużo czasu, pójdę z Wami hen do lasu...

Ja Was będę pilnowała, by Wam krzywda się nie stała.
Całe życie taka byłam i się nigdy nie zmieniłam,
całe życie Was kochałam i na chwilę nie przestałam,
całą siebie Wam oddałam, teraz będę wciąż czuwała.

Moja dusza z Wami będzie, będzie z Wami zawsze wszędzie...
Nie gniewajcie się me Dzieci, że to teraz w eter leci,
dziś spełniłam swe zadanie na ostatnie pożegnanie...

Jeszcze będę długo żyła, długo życiem się cieszyła...
Będę wnuczki rozpieszczała i wierszyki Im pisała.


Kochanym Dzieciom - mama.

dn.14.08.2011r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
            (obrazek z internetu)

NIESPOKOJNY SEN


Oj, przepraszam znów zaspałam,
ja z podróży przyjechałam.

To nie tylko mnie dopada,
z tego też ja jestem rada...
Trudno zasnąć w cudzym domu,
nie zazdroszczę też nikomu.

Ciężka kołdra Cię przygniata,
lub puchowa w środku lata,
to za twardo na mą nóżkę,
za wysoko mam poduszkę...

Kiedy leżę już na boku,
to mam gwiazdy w jednym oku
i na wznak się wtedy kładę,
chcę "odjechać"  -  nie "odjadę",
patrzę w okno, gwiazdy liczę,
już tysięczna za księżycem...

I po ciemku z łóżka schodzę,
kapcie znowu źle założę
i wychodzę do łazienki,
mam już dosyć tej udręki.

Nooo - już teraz się położę
i pod głowę  "jasiek"  włożę.
Już zasypiam, znów się budzę,
jak ja się  w tej nocy nudzę!

Jak się zerwę, jak nie wstanę,
jak nie walnę głową w ścianę!..

Co ja widzę? - ale jazda,
w moich oczach wielka gwiazda!
Patrzę w sufit - nie zarwany!
widzę na nim dwa barany.

Coś mnie straszy, coś mnie dręczy,
noc bezsenna mnie zamęczy!
Znów się kładę, może zasnę,
jest już kwadrans po dwunastej!



Już "dziesiątki" odmówiłam
i z wizytą w Niebie byłam...
ale mnie tam też nie chcieli
i na Ziemie mnie ściągnęli.

Widzę siebie jak w dół lecę,
w czach mam niejedną  "świecę".
Ciemna otchłań, na niej gwiazdy,
mam już dość tej nocnej jazdy!

Już do domu bym jechała,
już pociągiem powracała.
Mam tam swoje  "cztery kąty",
po co babo ci ten piąty?



A Wam powiem po kryjomu,
nie ma jak we własnym domu!

Gdy już ranek, i gdy świta,
ja już jestem tak przybita...
Znów się kładę, może zasnę...
Wiecie!?- wstałam o dwunastej!

dn. 01.07.2011r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
           (obrazki z internetu)

ZABIERZEWO – TYŚ WIEŚ MA KOCHANA…. (wspomnienia z dzieciństwa)



Tyś wieś ma kochana,
Tyś wieś niezamożna,
Dla mnie  niebywała,
pokochać Cię można.

Tam się wychowałam,
tam gąski pasałam,
miałam koleżanki
od piłki, skakanki.

Mieszkałam przy lesie,
gdzie echo się niesie,
a w lesie huśtawka,
dziecięca zabawka.

Biegałam po łące,
widziałam zające
i trawkę zgrabiałam
i snopki stawiałam.

Chodziłam na grzyby,
bałam się pokrzywy.
Widziałam kaczeńce
i puszczałam wieńce.

Zbierałam jagody,
skakałam do wody,
kochałam motyle
i piękno przyrody.

Tam piękne Jezioro
a w nim czysta woda,
klekocący bociek
wsi uroku dodał.

W jeziorze sitowie
a nad wodą ważki.
Pamiętam z dzieciństwa
te piękne obrazki.

I kaczki kwaczące
i kurki w kurniku
i kogut na płocie
- jego kuku-ryku!

I łąki pachnące
polnymi kwiatami
i ptaki lecące
po niebie „kluczami”.

Brodzące pod lasem
dostojne żurawie
i koniki polne
i rosa na trawie.

I śpiew leśnych ptaków
i stukot dzięcioła,
polnymi ścieżkami
sam las cię przywoła…

W lesie na polanie
sarny i jelenie
i inne zwierzęta
wszystkich nie wymienię...

I sady kwitnące
i słoneczko w lecie,
i żniwa, wykopki,
piękna „złota jesień”.

A w zimie śnieg biały,
na łyżwach  „figurki”,
jazda na saneczkach
z  „górki na pazurki”!

Pamiętam wsi piękną,
jedyną urodę
i tęcze po deszczu
hmm…pijącą  wodę.

I drogę do szkoły
widzę w swojej głowie
i wiatrak na górce
w bliskim Przybiernowie.

Znalezione obrazy dla zapytania wiatraki obrazki

Tam się wychowałam,
piosneczki śpiewałam,
na zielonej łączce
króweczki pasałam

Choć jam już niemłoda,
siwe są me skronie,
Tyś mnie wykarmiła,
nie zapomnę o Niej.

Tyś  wieś ma kochana,
Tyś  wieś moja polska,
tam sąsiad, sąsiadka
zawsze taka swojska.

I każde wspomnienie
moje łzy wyciska.
Kocham Wieś Rodzinną.
Ona jest mi bliska.

Tyś wieś ma Rodzinna,
Tyś wieś ma wspaniała.
Dziś tylko tęsknota
po Tobie została.

Jam z niej wyjechała,
jam od Niej daleko.
Pozdrawiam Was Wszystkich
z łzami pod powieką.

Dn.18.08.2013r.
autor- Jadwiga Urszula Szczęśniak
(z domu Łabuńko)
(obrazki z internetu)

"MOJE SYGNAŁY DNIA"....

Dziś jest wtorek, burza krąży,
lecz pobłyskać się nie zdąży,
trochę grzmiała, "się dusiła",
poszła sobie gdzieś niemiła.

A za oknem mokro, smętnie,
i mnie nie jest obojętnie,
ludzie mają hmm....kalosze,
ja kaloszy to nie znoszę!

Może wyjście swe odłożę,
jestem senna, się położę.....
Jak się wyśpię, znów powrócę,
z wiadomości coś dorzucę...

No i już jestem, się obudziłam,
bo, gdy zagrzmiało, się przestraszyłam!

A teraz słońce już zaświeciło,
lecz nie na długo, zaraz się skryło.
A na słoneczko dzieci czekają,
bo one przecież wakacje mają.

gify postacie

Niech im słońce ciągle świeci,
niech się cieszą wszystkie dzieci,
niech wakacje świetne mają,
niech nad morze wyjeżdżają.


Niech nasze dzieci wyjadą w góry,
niech wreszcie wyjrzy słońce zza chmury!


Jeszcze na dzisiaj hmm...nie skończyłam,
mam obowiązki, zajęta byłam.
I wiadomości już przeczytałam
a teraz będę nieco pisała...


Jak wszystko czytam, złość mnie rozpiera...
prezes napisał list do premiera!


     

Może nasz premier się nie przyznaje,
mówi: żadnych ja listów to nie dostaję.
Czemu nie doszedł? - przecież list z bliska,
może kabelki przegryzła myszka?

Prezes coś mówi już o przekopie,
już pod premierem hmm..."dołki kopie".
A tak naprawdę prezes szaleje,
bo chce przekopać samą Mierzeję.



Premier - odpowie...
a kto to wie, dobry to projekt,
czy może nie?!


Już z tym projektem w Brukseli byli,
oni go jednak nam odrzucili.
My poczekamy i zobaczymy,
co będzie dalej to usłyszymy!

Teraz będzie zagranica,
wschodni sąsiad nas "zachwyca"!
Ich rakieta już od rana
startowała jak pijana!!!

Słyszeliście co się stało?
Proton-M wystartowało!
Pracowały tęgie głowy,
aby start był wyjątkowy!


Ona ich nie usłuchała,
z kosmodromu się "wyrwała".
Start był szybki, jakiś "dziki",
mówią, że to jej silniki!


Kilka sekund w locie była,
i kierunek swój zmieniła!...
na kawałki  rozleciała,
"chmura ognia"  pozostała!


Niemożliwe?...co się stało?
czyżby części brakowało?
Gdzie są "ichne" inżyniery?
co się stało - do cholery!
jaki powód - jaki "bies?
miała wynieść GPS!!!


Komu "obciąć"  już wypłaty,
Rosja znowu liczy straty!


Może w konstrukcji był błąd ukryty,
że znów zniszczone trzy satelity.
Nie umieszczono ich na orbicie,
znów będzie próba - takie jest życie!

dn.02.07.2013r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak
(obrazki z internetu)

WESELNE NIESPODZIANKI w pracy "tolunowej" koleżanki


Na złodzieja nie ma bata,
on z wesela też wymiata!
Bo tam wiele mu się przyda,
papier, mydła i powidła.

Przyda mu się popielniczka
i pieprzniczka i maślniczka
i solniczka i dzbanuszek
i talerzyk i kwiatuszek.
Weźmie sztućce i talerze,
już nie mówiąc o paterze.

Mama z tortem ją wyniesie,
najpierw ją zostawi w lesie
lub zostawi gdzieś pod miedzą,
resztę w domu goście zjedzą.

Już ją w domu będzie miała,
na widoku będzie stała
i synkowi się pochwali,
że zgarnęła ją na sali.

Dla nastroju, dla podniety
zgarnie ręcznik z toalety.
Szarfa z krzeseł jej się przyda,
serwetniki weźmie, mydła...

Jak masz dodaj jej powidła,
żeby ona też wiedziała,
że ochrona ją nagrała.

Ty nie zmieniaj pracy miła,
gdzie byś taką znów zdobyła?
Przyjrzyj się swej pracy z bliska,
tam przeróżni są ludziska.

I co tydzień to znów zmiana,
chodzisz ciągle roześmiana.
Nie ma co się denerwować,
możesz sobie pożartować...

Zanim zdąży coś tam schować,
na bieżąco go skasować!
Ty nie będziesz żałowała,
że księgową nie zostałaś.

Tam też możesz być księgową,
choć nie taką etatową.
Ty swej pracy nie zostawiaj
dalej pilnuj i zabawiaj!

dn.05.09.2011r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak

WDZIĘCZNOŚĆ

 

Wdzięczność to radość i czyjeś wsparcie,
nie wszyscy o niej mówią otwarcie.
Wielu pomocy z nas potrzebuje,
gdy ją dostanie lepiej się czuje.

Często swej biedy wstydzą się ludzie,
nie chcą nam mówić o swoim trudzie
i nie chcą mówić o bezsilności,
o swych emocjach i bezradności.

Są zamyśleni i zagubieni
i niedostępni i zasępieni.
Naszej pomocy już potrzebują,
gdy ją dostaną to nam dziękują.

Czasem wystarczy im dobra rada
i ta codzienna pomoc sąsiada.
Nieś swoją pomoc potrzebującym,
ludziom bezsilnym i tym cierpiącym.
Dawaj ją co dzień, a nie od święta,
każdy o tobie będzie pamiętał.

Wdzięczność okazać sama potrafię,
ja jej nie skrywam, nie chowam w szafie.
Ona nas często zbliża do ludzi,
daje nam wsparcie i  podziw budzi.

To jest dawanie i przyjmowanie,
to zwykłe słowo - "podziękowanie"!

  dn.08.09.2011r.
autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak

DLA TOLUNOWEJ GWIAZDKI

Teraz Ci sama chcę podziękować,
za Twoją mądrość, za Twoje słowa,
za to, że z Tobą dobrze się bawię,
tu na Tolunie, a nie w Warszawie.

Za nasze ranki i za wieczory
i za berety, za muchomory
i za waleNIE i za kreciki
i za opinie i za wierszyki.
i za ścierniska i za klepiska,
za to że teraz jest jazda śliska!
A nasz kolega miał wiele racji,
pisał, że beret w kanalizacji...
i koleżanka też rację miała,
kiedy o taczce nam napisała...

Myślę, że teraz się opłaciło,
cokolwiek będzie, cokolwiek było!

Za awatary i za fanfary,
wszystko to było, aż nie do wiary!
Wiele wyliczać by tego było,
ono na końcu się rozmnożyło!

Teraz nastąpi podsumowanie,
kto na Tolunie się tu ostanie?...
Tam w jednym końcu się narobiło,
jakby nikogo w oknie nie było!

Ja wiem, że jesteś "twardą osobą",
byłaś i jesteś i będziesz sobą!
Dziś ja niziutko Tobie się kłaniam
i nie zazdroszczę Twego zadania!

I cóż, że Wasze listy ukradła?...
Teraz się boi i cała zbladła...
Myślę, że beret się gdzieś ukrywa,
trochę inaczej się dziś nazywa.

Może w ukryciu cichutko siedzi,
ciągle się złości, pod nosem bredzi.
I pewnie długo już nie wytrzyma,
beret powróci, gdy przyjdzie zima!

Wtedy na głowę czapkę założy
i nowy rozdział w życiu otworzy...

Teraz jest sezon, ja lubię Rydze,
lecz muchomora sama się brzydzę!
Jak będę w lesie to go nadepnę,
kopnę, przetrącę, w  "makówkę" trzepnę!

To nic, że Rydz jest gładki, brązowy,
nie ma kropeczek, niekolorowy,
ale każdemu bardzo smakuje,
a muchomorem każdy się truje!

    dn.15.08.2011r.autor - Jadwiga Urszula Szczęśniak